Twoja strefa:

login: hasło:
Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Skocz do: nawigacji, szukaj

Staropolskie określenia stopnia pokrewieństwa dotyczą nazw, którymi określa się członków rodziny. Niektóre z nich wyszły z użycia i nie są stosowane w dzisiejszej polszczyźnie.

Krewnych po ojcu określano krewnymi po mieczu (lub agnatami), a po matce po kądzieli (lub kognatami, najczęściej terminy "agnat" i "kognat" stosowane były do przodków). Bliższą rodziną byli męscy potomkowie, jako zachowujący to samo nazwisko i herb.

Mężczyzna dzieci swoich braci nazywał synowcami i synowicami, kobieta - bratankami i bratanicami. Dzieci sióstr były zwane siostrzeńcami i siostrzenicami. Według niektórych źródeł dzieci rodzeństwa określano ogólnie terminami nieć (rzadziej nieść) i nieściora, według innych źródeł terminy te odnosiły się do dzieci kuzynów (czyli wnuków stryjów, wujów i ciotek). Do brata ojca zwracano się stryju lub stryku, a do jego żony stryjenko bądź stryjno. Wujem i wujną lub wujenką tytułowano brata matki i jego małżonkę. Siostrę babki nazywano wielką ciotką lub praciotką, brata dziadka - wielkim stryjem, prastryjem lub przestryjem. Brata babki określano terminem wielki wuj, stary wuj lub przedwieć. Nie istniał termin kuzyn: dzieci stryjów, wujów i ciot określano bracia i siostry stryjeczne, wujeczne i cioteczne. Terminy wuj i (zwłaszcza) stryj rozszerzano także na kuzynów rodziców; wówczas dla odróżnienia rodzeństwo braci rodziców określano mianem stryj rodzony, wuj rodzony. Dzieci stryjów nierodzonych (czyli kuzyni drugiego stopnia) określane były jako bracia i siostry przestryjeczne. Dzisiejsze dziecko to było dziecię lub czędo. Na wnuka i wnuczkę mówiono wnęk i wnęka. Rodzic był określeniem właściwym tylko dla ojca.

W staropolszczyźnie również stopnie powinowactwa miały swoiste nazwy. Rodzice męża nazywani byli: świekier (świakier, świokier) i świekrew (świekra, swiekrucha). Ojca i matkę żony określano zaś jako cieść (później teść) i cieścia (wcześniej ćścia, później teścia, teściowa). Mężem córki był, podobnie jak dziś, zięć, za to synową (żonę syna) określano terminem snecha, sneszka, niewiastka (bo nic się o niej nie wiedziało). Na siostry męża mówiło się zełwa, zołwa, zełwica lub żołwica czy żełwia, a na brata męża - dziewierz. Żona brata męża (żona dziewierza) nosiła nazwę jątrew lub jątrewka, tą samą nazwą określano czasem bratową (żonę brata). Mąż siostry był określany jako swak. Brata żony określano terminem szurzy, czasem szurza lub szurzyn, siostra żony nosiła nazwę świeść. Męża świeści określano czasem terminem paszenog pochodzenia awarskiego. Mężem ciotki (cioty) był pociot lub naciot; nazywano tak zarówno męża siostry ojca, jak i siostry matki.

Literatura

  • A. Brückner (1985), Słownik etymologiczny języka polskiego (hasło Pokrewienstwo i in.), WP, Warszawa (reprint wydania z 1927).
  • A. Bańkowski (2000), Etymologiczny słownik języka polskiego, t. 1-2. PWN, Warszawa.
  • J. Miodek, Rozmyślajcie nad mową!, Prószyński i S-ka, Warszawa 1998, ISBN 83-7180-885-2

Zobacz też

coaching Klocki hamulcowe nauka dzieci Noclegi kraków ustawa o finansach publicznych Prywatne przedszkole Sitodruk angielski dla dzieci ryzyko

Co nowego?


 Matczyne schizy Już pierwszej nocy w szpitalu obudziłam się z lękiem, czy Patryk żyje. Leżał obok w łóżeczku, a ja wstałam i sprawdzałam czy oddycha. Już możecie się śmiać, ale bałam się, ze nagle umrze. Na początku wstawałam kilka razy w nocy żeby to sprawdzić, teraz ograniczam się do razu, choć czasem nawet w dzień, jak według mnie długo śpi, to podchodzę i sprawdzam czy oddycha. Nie wiem skąd ten lęk, ale w sumie no co mi zaszkodzi sprawdzić i się uspokoić. Dziecko a zwierzak w domu zadbaj o odpowiednie światło w tym zakresie. Interpretacja Biblii wg trzylatki Czytała o zwierzątkach, o Adamie i Ewie, bo tyle już kiedyś przeczytałyśmy razem, i coś tam mniej więcej opowiedziała bratu, ubierając wszystko swoją wyobraźnią i fantazją. Doszła do tekstu o Kainie i Ablu. Męczy mnie brak nudy jedyne, co mam teraz z życia to to, że mogę jeść co chcę bez wyrzutów sumienia. A może z wyrzutami, bo jednak ciągle mam w głowie, że nie karmię. Jak powiedziała mi pani doktor - "poszłam na łatwiznę". Tak, bo mogę zostawić małą z tatą i iść na zakupy z przyjaciółką. Przecież mam do tego prawo. Witaj w domu, kochanie Jaki jesteś noworodku?